Sprawozdanie z XLI CZAK-u w Gorzowie Wielkopolskim

W dniach 22-28.08.2011 roku odbył się XLI CZAK, będący największą doroczną imprezą krajoznawczą naszego Towarzystwa. Komisja Krajoznawcza, biorąc pod uwagę zaangażowanie działaczy z Oddziału PTTK Ziemi Gorzowskiej, postanowiła powierzyć jego organizację właśnie im. Ze względu na to jak wielkie jest to przedsięwzięcie nie zawsze wszystko można przewidzieć. Nie zawsze wszystko pójdzie tak jak trzeba. Dlatego do organizacji takiej imprezy potrzebna jest zgrana grupa działaczy. I to spora grupa. Ale, tak jak zawsze, wszystko zależy przede wszystkim od osoby decydującej. Jest ona najważniejsza. Jest ona zarówno mózgiem jak i motorem całego przedsięwzięcia. Działacze z Gorzowa są w tej dobrej sytuacji, iż posiadają w swoim gronie taką osobę. To Zbigniew Rudziński, który przyjął na swoje barki obowiązki Komandora Zlotu, a więc i odpowiedzialność za jego prawidłowy przebieg. Czy praca jego i jego zespołu okazała się sukcesem osądzą to uczestnicy Zlotu. Komisja przy ocenie takiej imprezy bierze pod uwagę nie tylko odczucia ich członków ale także wiele innych, nieraz niewidocznych przez ogół elementów. I nawet jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego czy coś nie będzie się podobać biorącym w niej udział, to nie zawsze są to czynniki mające wpływ na całościową ocenę imprezy. Przy takiej bowiem ocenie musimy brać pod uwagę zarówno minusy jak i plusy. I dopiero wtedy możemy z czystym sumieniem powiedzieć czy impreza była dobrze przygotowana i co równie ważne, czy jej przebieg był prawidłowy. Bo nawet jeśli uczestnicy mają jakieś uwagi w trakcie imprezy to zazwyczaj po powrocie do domu, po ochłonięciu, najczęściej zmieniają swoją pierwszą opinię. Z reguły patrząc wtedy na wszystko z dystansem, są zadowoleni i mile wspominają swój udział w Zlocie. Według członków Komisji tegoroczny CZAK został przeprowadzony poprawnie i dziękując Zbyszkowi Rudzińskiemu za wykonaną pracę przekazujemy na jego komandorskie ręce ciepłe słowa dla całej jego ekipy.

Ponieważ mamy wielu "maniaków" gotowych brać udział we wszystkich wycieczkach i chcących jeszcze czegoś więcej, przyjęło się organizować wycieczki przedzlotowe. Jest to dobry sposób by tym zapaleńcom dać coś nadprogramowego. Bo, po pierwsze, będą oni zadowoleni, że widzieli coś czego nie widzieli pozostali, a po drugie, zmęczą się nieco i nie będą zbyt niecierpliwi podczas głównej imprezy.

Ziemia Gorzowska jest tak bogata w walory krajoznawcze, że nie sposób zobaczyć wszystkiego w ciągu tych kilku dni. Dlatego organizatorzy musieli dokonać jakiegoś doboru tak by zaprezentować po trochu różne ciekawe miejsca, które dla nich są atrakcyjne. Tak zresztą czyni się przy wszystkich imprezach. Podstawowa zasada to pokazać coś co będzie zachętą do kolejnych przyjazdów. Bo każdy prawdziwy krajoznawca nie tylko, że sam potrafi znaleźć odpowiednie źródła by dowiedzieć się czegoś więcej o widzianym obiekcie to jeszcze potrafi zmobilizować się by wrócić tutaj w przyszłości. A to co pokazali nam gospodarze jest właśnie taką przynętą na haczyku. I teraz tylko od przebiegu imprezy oraz sposobu podawania przynęty zależy czy organizatorzy złapią coś na tą przynętę, a od nas zależy czy my sami damy się złapać na nią. Czy była ona wystarczająco "wypasiona"?

Dosyć jednak już tych pogawędek, wszyscy zapewne czekają na konkrety. Postanowiłem zatem podzielić się swoimi odczuciami z pobytu na CZAKu. Uczynię to jednak w kilku częściach tematycznych. Pierwsze z zebrania Komisji Krajoznawczej ująłem w oddzielnych tekście, co uważam, jest dla wszystkich zrozumiałe. Również w oddzielnym tekście przedstawię to co zobaczyłem na trasie, w której brałem udział. Natomiast teraz zajmę się przedstawieniem samej imprezy i wydarzeniom mającym miejsce podczas niej. Oddzielnie przedstawię także to co działo się podczas Forum tak by nie zanudzić obszernością podawanych jednorazowo informacji.

CZAK oficjalnie rozpoczęto wieczorem 23.08.2011 roku w sali Miejskiego Centrum Kultury w Gorzowie Wielkopolskim. Spotkanie rozpoczął Komandor Zlotu Zbigniew Rudziński, następnie zabierali glos zarówno zaproszeni goście jak i przedstawiciele władz samorządowych, którzy występowali w końcu jako gospodarze. Przybyli m.in. Wicemarszałek Województwa Maciej Szykuła, Wiceprezydent Miasta Gorzowa Wielkopolskiego Alina Nowak, Starosta Józef Kruczkowski, Dyrektor Generalny Urzędu Wojewódzkiego Czesław Domanowski, ale także Prezes PTTK Lech Drożdżyński czy Przewodniczący Komisji Krajoznawczej ZG PTTK Józef Partyka. Sumując wszystkie wypowiedzi przedstawicieli władz samorządowych można powiedzieć, że mimo małych problemów wszystko idzie ku lepszemu. Wciąż prowadzone są prace przy realizacji nowych projektów mających służyć turystom. Pomijam inne gdyż dla nas takie informacje są najistotniejsze. Cieszymy się z ułatwiania turystom zarówno dostępu jak i tworzenia nowych możliwości uprawiania turystyki choćby poprzez eksponowanie walorów krajoznawczych czy poprawę komunikacji poprzez podejmowanie współpracy transgranicznej, której efektem są choćby nowe połączenia transportowe. Bardzo miłe dla naszych uszu były słowa Starosty, Pana Józefa Kruczkowskiego, w których to odnosił się on do działalności osób zrzeszonych pod znakiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Okazuje się, iż władze dostrzegają wykonywaną przez naszych działaczy pracę. Dostrzegają fakt, iż dzięki podejmowaniu przez osoby z gorzowskiego oddziału inicjatywom, choćby poprzez organizowanie i prowadzenie wycieczek czy działalność popularyzatorską taką jak opracowywanie map i wydawanie przewodników, ludzie ci nie tylko pomagają organizować wolny czas zarówno mieszkańcom miasta jak i turystom z zewnątrz ale także przyczyniają się do, może nie wychowania, ale sposobu postrzegania świata przez młodzież. Jest to bardzo ważne w czasach gdy coraz mniej mamy ideałów, na których możemy się wzorować. A bardzo duża liczba wycieczek organizowanych przez PTTK kierowana jest właśnie do dzieci w wieku szkolnym. W roku obecnym działania te kierowane są z wielkim naciskiem na udział w imprezach całych rodzin. Dobrze zatem, iż te działania są dostrzegane i cieszymy się, że odpowiednie instytucje je popierają, zwłaszcza, że cała praca wykonywana przy nich jest pracą społeczną. Pracą dla społeczeństwa.

Z kolei Prezes PTTK Lech Drożdżyński przybliżył nieco historię Towarzystwa. W kilku słowach wypowiedział się na temat pracy jak i roli Komisji Krajoznawczej w naszej organizacji. Wspomniał o organizowanych przez KK seminariach krajoznawczych "Mijające krajobrazy Polski", o pracach nad nowym statutem, o nowym wyróżnieniu Ministerstwa Edukacji Narodowej pod nazwą "Nauczyciele Kraju Ojczystego", które wkrótce otrzymają pierwsze wyróżnione osoby. Skierował także kilka miłych słów do działaczy oddziału Ziemi Gorzowskiej. Wspomniał o ich najnowszej inicjatywie. Podkreślił także po raz kolejny, że wychowanie poprzez ekologię, wychowanie przyrodnicze czy w końcu wychowanie poprzez krajoznawstwo zawsze przynosi zamierzone efekty i zawsze będzie ono miało swoje miejsce w pracach naszej organizacji.

Gdy głos oddano Przewodniczącemu Komisji Krajoznawczej wszyscy poczuli, że oto nadeszła ta najważniejsza dla nich chwila. Kolega Józef Partyka wypowiedział magiczną formułkę, tą samą od czterdziestu lat: "Czterdziesty pierwszy CZAK uważam za otwarty". Nie było wyjścia. Wszyscy okazali swą radość gromkimi brawami. A organizatorzy zaskoczyli nas częścią rozrywkową. Na scenie pojawiły się młode dziewczyny. Zaśpiewały one kilka piosenek. Była to grupa wokalna, którą opiekuje się pani Dorota Majer. Następnie wystąpił Jerzy Duda prezentując piosenki turystyczne.

Teraz oddano pole do popisu prezesowi oddziału PTTK Ziemi Gorzowskiej. Zbyszek Rudziński pomagając sobie przeźroczami ukazał wszystkim to czym zajmują się działacze w jego oddziale. Dowiedzieliśmy się jak wiele imprez jest tu organizowanych i jak są one różnorodne. Ale także dowiedzieliśmy się, że namawiają młodzież by wspólnie sadzić lasy. Pokazują im np. jak wypieka się chleb. Starają się poprzez odwiedzanie różnych miejsc ukazywać im ważne fakty i daty z naszej przeszłości. Dla bardziej doświadczonych turystów organizują wypady niemalże we wszystkie rejony świata. Ich działalność nie ogranicza się tylko do okresu letniego. Czynią to przez cały rok. Ba, organizują nawet zimowe spływy kajakowe. Przyznam, że nie spodziewaliśmy się tego po oddziale położonym niby na uboczu wielkiej turystyki.

W dniach 24-27 sierpnia uczestnicy Zlotu podzieleni na kilka grup wyruszali na wycieczki, które zaplanowano tak by wszyscy odwiedzili te same miejsca. Nie będę tutaj opisywał tego co tam widzieliśmy. Zajmę się tym w oddzielnym tekście. Muszę jednak wspomnieć o bardzo ciekawych wystąpieniach jakie przygotowano dla nas wieczorami gdy już wykąpani i pokrzepieni smacznym posiłkiem myśleliśmy jak zorganizować sobie czas. Pierwsze wystąpienie "Zielona Dolina Odry i Warty" Piotra Chary wydawało się początkowo kolejną prezentacją przyrodniczą. Jednak z upływem czasu dostrzegliśmy to niezwykłe uniesienie prowadzącego, zarówno w głosie jak i samej wypowiedzi. Od razu poczuliśmy, iż trafiliśmy na człowieka, dla którego to co robi jest ważniejsze od jedzenia czy picia. Czuć było, że to prawdziwy pasjonat. Dlatego przyjemnie i z nieskrywaną ciekawością słuchaliśmy dalszych jego wywodów. A ponieważ pan Piotr, jak się okazało, miał nieprzeciętną wiedzę o pokazywanych nam ptakach, wydaje się iż nie tylko coś ciekawego się dowiedzieliśmy ale, że coś z tych wiadomości zostanie nam na dłużej. A do tego te wspaniałe zdjęcia. Chociaż gdy mówił, że aby zrobić ciekawe zdjęcie jakiegoś ptaszka potrzebował na to ośmiu lat krycia się całymi dniami w trawach, nie chciało mi się wierzyć. Dlatego gdy kolejnego dnia właśnie pan Piotr prowadził nas betonówką po Parku Narodowym Ujście Warty zagadnąłem go jak to właściwie jest bo np. ja swoim aparatem ściągam ptaszka z ponad pół kilometra, nie ma zatem obawy że go spłoszę. Dowiedziałem się wówczas, że i owszem mam niezły aparat ale jeśli nie podejdę ptaka na kilkanaście metrów to bez aparatu ważącego kilka kilogramów, do którego zamontowany jest obiektyw prawie na pół metra długości, moje zdjęcie będzie bardzo dobrej jakości ale tylko w oryginale. Natomiast przy powiększeniach, zwłaszcza tych największych niektóre szczegóły zaczną się rozmazywać. A w zdjęciu zrobionym z bliska nie. Także u mnie wszystko, zarówno obiekt główny jak i jego tło zawsze będzie ostre a zrobione przez niego pozwoli na zachowanie ostrości obiektu głównego przy zamazaniu całego tła co da jeszcze lepszy efekt wizualny.

Wracając jednak do wystąpienia, Piotr Chara przedstawił nam także bardzo ciekawą historię odkrywania tych ziem. Organizacji prac mających na celu przystosowanie ich do przebywania tutaj ludzi. Do tego by można było zakładać osady a później spore miasta. Prowadzone tu w dawnych czasach prace melioracyjne doprowadziły do pozyskania wielkich obszarów do tej pory niedostępnych dla człowieka. Było to chyba jedyne na naszych terenach pozyskanie nowych terenów drogą całkowicie pokojową. Dokonał tego Fryderyk Wielki. Na pozyskanych terenach założył 101 osad. Jednak tak wielkie przeobrażenia nie mogły pozostać bez wpływu na środowisko przyrodnicze. Kolejne prace podejmowane w latach następnych również wywarły swój wpływ na otoczenie. Ale dzięki temu mamy tutaj dzisiaj jeden z największych obszarów gdzie można zobaczyć ptaki w takich ilościach, że nigdy byśmy nawet o tym nie pomyśleli. Można tutaj być świadkiem odlotu o świcie na żerowiska np. ponad stu tysięcy gęsi. Jest to pewnie niesamowite przeżycie. Nie wiemy tego gdyż byliśmy tutaj w nieodpowiedniej porze roku. Niestety tak duże nagromadzenie ptaków ma też swoje skutki uboczne. Ściągają tu orły bieliki dla których jest to wymarzone miejsce do łowów. Nieraz jest ich tutaj kilkadziesiąt sztuk. Oczywiście później wracają one do swoich rewirów. Bieliki przylatują tu także z za Odry ze strony niemieckiej. Przypomina mi się tutaj wypowiedź mojej córki gdy miała kilka lat. Mieszkaliśmy wtedy w Zgorzelcu. Pewnego razu wchodząc na balkon zaczęła krzyczeć. Przestraszyliśmy się bo to jednak ósme piętro. Gdy dobiegliśmy do niej ta płoszyła gołębie a nam wyżaliła się, że te ptaszyska znowu przyfrunęły od Niemców i będą wyjadać jedzenie naszym ptaszkom. O tym co przekazał nam Piotr Chara mógłbym jeszcze długo pisać ale myślę, że każdy tam był i każdy coś wyniósł z tego spotkania.

W kolejnych dniach mieliśmy wystąpienie Zbyszka Rudzińskiego "Gorzów Wielkopolski - różnorodność krajoznawcza źródłem atrakcyjności turystycznej". Autor ukazał nam wiele atrakcji turystycznych na jakie możemy natrafić zwiedzając miasto. Najważniejsze było jednak pokazanie nam walorów krajoznawczych mniej lub zupełnie nieznanych. Okazuje się iż jest ich tutaj bardzo dużo. Jednak najczęściej bez pokazania ich przez kogoś nie zauważylibyśmy ich. Ale tak jest praktycznie w każdym, nawet niewielkim mieście.

Prawie wszyscy uczestnicy Zlotu mogli wziąć udział w sesji popularnonaukowej "Badania archeologiczne na Ziemi Gorzowskiej ostatnich lat" prezentowanej przez Stanisława Sinkowskiego. Niestety wszyscy poza członkami Komisji Krajoznawczej, którzy w czasie gdy inni poznawali coś nowego, mieli zebranie. Bo, muszę tutaj to wyraźnie powiedzieć, wiele osób uważa iż bycie członkiem KK to same przywileje, że my tutaj tylko się bawimy i cieszymy życiem. Muszę zatem wyprowadzić te osoby z błędu. Otóż my naprawdę pracujemy. Gdy inni odpoczywają my prowadzimy bardzo poważne rozmowy o sprawach dotyczących krajoznawców ale także naszej organizacji. Nasze spotkania trwają nieraz do bladego świtu. Musimy podczas nich np. sprawdzić wnioski jakie otrzymaliśmy w sprawie mianowań nowych instruktorów, a nie jest to sprawa błaha. A przecież biorąc udział w CZAKu my, członkowie KK czynimy to jak każdy uczestnik na własny koszt i jesteśmy traktowani jak każdy inny uczestnik. Zatem już nieraz zastanawialiśmy się czy nie odłączyć naszego letniego spotkania od prowadzonej właśnie imprezy. Jednak na razie nie widzimy lepszej możliwości. Niestety ze względu na powyższe nie mogę napisać ani jednego słowa o wspomnianym występie, gdyż nie mam w zwyczaju pisać o wydarzeniu, w którym nie brałem udziału.

Napiszę jednak o najważniejszym spotkaniu uczestników Zlotu jakie miało miejsce w przedostatni dzień czyli o Forum Krajoznawców. Spotkanie to jest a właściwie było do tej pory jedyną okazją by wszyscy dowiedzieli się co przez rok czasu czyniła KK, nad czym pracowała, co osiągnęła, co z tego wynika dla kadry instruktorskiej. Napisałem było gdyż od czasu powołania obecnej kadencji KK zaczęliśmy wydawać nasz kwartalnik "Krajoznawca" (także w wersji elektronicznej) a zatem właśnie w nim można znaleźć na bieżąco wyniki naszej pracy. Nie zmienia to oczywiście faktu, że spotkanie na żywo zawsze jest wyższą formą komunikowania się. Można bowiem wtedy nie tylko słuchać ale zadawać pytania i co lepsze, można na nie otrzymać odpowiedź! Jak ważne dla krajoznawców jest spotkanie podczas Forum dowodzi fakt iż nasz szanowny Prezes Lech Drożdżyński prowadzący akurat obrady ZG znalazł czas by przybyć do nas chociaż na kilka godzin.

Ze względu na obfitość materiału jaki udało mi się zebrać przebieg Forum przedstawię w oddzielnym tekście. Natomiast teraz chciałbym zakończyć, niby nie kończąc, tak by wszyscy mogli sami odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy tegoroczny Zlot był imprezą udaną. Czy warto było poświęcić kilka dni swojego życia na udział w nim i na przyjazd do pięknego miasta, jakim okazał się Gorzów Wielkopolski.
Krzysztof Tęcza



zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński




zdjęcie Maciej Maśliński