Strona Komisji Krajoznawczej ZG PTTK

IX spotkanie Komisji Krajoznawczej ZG PTTK XVII kadencji



W dniu 05 listopada, po uczestnictwie w seminarium krajoznawczym "Mijające krajobrazy Ziemi Jeleniogórskiej", miało miejsce kolejne zebranie Komisji Krajoznawczej ZG PTTK, tym razem w Staniszowie koło Jeleniej Góry. Oprócz członków KK i osób współpracujących przyjechali tutaj członkowie Rady ds. Turystyki Osób Niepełnosprawnych (TON). Przewodnicząca Rady, kol. Maria Maranda przybyła w towarzystwie Heleny Bęben-Jaworskiej i Antoniego Szczucińskiego (z opiekunem). Ze strony KK brakowało tylko Bernadety Zawilińskiej, Henryka Pacieja i Mirosławy Wojciechowskiej. Obecni byli: Józef Partyka, Małgorzata Pawłowska, Alicja Wrzosek, Szymon Bijak, Maciej Maśliński i Krzysztof Tęcza. Ponadto przybyli Zbigniew Lewandowski, Wojciech Napiórkowski oraz Grażyna Orłowska-Rybicka.

Muszę tutaj cofnąć się do dnia poprzedniego, gdyż część uczestników spotkania, ze względu na połączenia komunikacyjne, musiała wyjechać odpowiednio wcześniej. Ponieważ w Staniszowie wyremontowano i przebudowano obiekt po byłej szkole czyniąc z niego nowoczesne schronisko młodzieżowe mogące jednorazowo przyjąć prawie pięćdziesiąt osób, chciałem pokazać to nowe miejsce noclegowe. Dogadałem się zatem z pracownikami gminy Podgórzyn, by zapewnili nam noclegi właśnie w tym budynku. Wynikało to z tego, że właśnie ukończono tutaj prace budowlane i w schronisku organizowano dopiero "życie turystyczne". Muszę dodać, że miejsce położenia obiektu jest wyjątkowe. Wieś Staniszów już od kilkuset lat uważana jest przez przybywających tu podróżników i turystów za najpiękniejszą w Kotlinie Jeleniogórskiej. Do tego sam budynek, ze sporym zagospodarowanym placem, usytuowany jest przy zboczu Witoszy, jednego ze Wzgórz Łomnickich, będącego głównym celem odwiedzających tą miejscowość osób. To właśnie w jaskiniach jakie znajdują się powyżej, żył Hans Rischmann nazywany latającym prorokiem. Ze względu na sprawdzalność jego przepowiedni stawia się go na równi z Nostradamusem. A po za tym jest to miejscowość, do której właśnie się przeprowadzam. Zrozumiałe zatem, że chciałem pokazać wszystkim jak wiele jest tu atrakcji krajoznawczych.

Jak już wspomniałem część osób przybyło dzień wcześniej, w związku z czym co chwilę jeździłem na dworce: kolejowy i autobusowy, by pomagać im w dostaniu się na miejsce noclegu. Niestety zaliczyłem jedną wpadkę. Otóż zadzwoniła do mnie kol. Alicja Wrzosek z informacją, że ma lekkie spóźnienie i niebawem będzie wyjeżdżała z Wrocławia. Prosi zatem o pomoc w dotarciu do Staniszowa. Ja w tym czasie, załatwiając sprawy organizacyjne, gdy wracałem samochodem boczną drogą prowadzącą skalnym wąwozem, zobaczyłem wystające z liści nogi. Ponieważ było tam bardzo wąsko, nie było możliwości zjechać na bok. Na szczęście odpowiednie systemy zamontowane w samochodzie zadziałały, więc w porę zatrzymałem się. Okazało się, że to amator nalewek, nie mogąc dojść do domu, ułożył się na zakręcie drogi w nawianych tutaj liściach. Nie chcąc dopuścić by ktoś inny rozjechał leżącą osobę, a nie mogąc go przenieść na pole, zadzwoniłem na numer alarmowy z prośbą o pomoc. Zanim to nastąpiło musiałem jednak zaczekać na wypadek gdyby ktoś jechał tą drogą. Właśnie wtedy zadzwoniła do mnie Alicja i szczerze mówiąc będąc rozkojarzonym jakoś jej słowa nie dotarły do mnie. Gdy zjawił się patrol policyjny od razu zażądano ode mnie dokumentów, bo a nuż gdy delikwent otrzeźwieje, zaskarży mnie np. o pobicie. Ciekawe podejście do sprawy. Oczywiście wysłuchałem lekkich pretensji, że mogłem zadzwonić na pogotowie a nie policję, bo oni i tak teraz muszą wezwać karetkę. Czyli wyszło na to, że źle postąpiłem. Ponieważ trochę mnie to ubodło powiedziałem kilka słów i zamierzałem jechać dalej. W momencie, gdy przejeżdżałem koło policjantów, jeden z nich zapukał w szybę i powiedział do mnie: Dziękujemy za obywatelską postawę. No, chociaż tyle.

Zatem gdy wróciłem do schroniska zająłem się osobami już przybyłymi i umknęła mi ta rozmowa. Jak sobie o niej przypomniałem wyszedłem na dwór by oddzwonić na wyświetlony numer w telefonie. Okazało się, że grube mury budynku skutecznie eliminują każdy sygnał telefoniczny. Żaden telefon, poza stacjonarnym, tutaj nie działa. Zanim znalazłem numer z jakiego do mnie dzwoniono, podjechała taksówka, z której wysiadła bardzo wzburzona Alicja. Nie wiedząc o moich przygodach nie chciała dłużej czekać na dworcu. Ponieważ nie odbierałem, siłą rzeczy, telefonów (połączenia nawet się nie wyświetlały), nie wiedziała co się dzieje. Na szczęście, jak na wprawionego turystę przystało, dotarła szczęśliwie do Staniszowa.

Z samego rana wyruszyliśmy do Jeleniej Góry. Ja zabrałem się do ostatnich prac przy seminarium, a pozostali poszli sobie na spacer po starym mieście. Wkrótce dotarli także kolejni uczestnicy spotkania. Seminarium, mam nadzieję, udało się i zadowoleni ale zmęczeni udaliśmy się do Staniszowa.

Wieczorem zaczęliśmy połączone zebranie KK i Rady ds. TON. Na wstępie Józef Partyka ogłosił minutę ciszy w związku z odejściem IKP Edwarda Jabłońskiego. Bez problemów przyjęto zaproponowany plan zebrania oraz protokół z poprzedniego spotkania. Rozpoczęto najważniejszy, w dniu dzisiejszym punkt zebrania, czyli dyskusje na temat współpracy KK z Radą ds. TON. Przewodnicząca Rady Maria Maranda naświetliła problemy, jakie osobom niepełnosprawnym przeszkadzają w uprawianiu turystyki. Powiedziała, że wciąż potrzebne jest wsparcie i pomoc innych komisji, gdyż nie we wszystkim turyści niepełnosprawni mogą sobie poradzić. Stwierdziła, że wciąż zwiększa się w Polsce ilość osób niepełnosprawnych, a więc takich, które potrzebują pomocy. Jednocześnie wciąż zwiększa się odsetek osób niepełnosprawnych chcących uprawiać turystykę. Celowym zatem jest organizowanie coraz większej ilości wspólnych imprez. Jest przeciwna organizowaniu imprez tylko dla osób niepełnosprawnych. Stwierdziła, iż często deklaracje o współpracy przy organizowaniu turystyki dla osób niepełnosprawnych pozostają tylko w sferze właśnie deklaracji. Nic z nich zatem nie wynika.

Niestety, jakby na drugim końcu bieguna, była wypowiedź Alicji Wrzosek. Podała ona na swoim przykładzie jak wyglądały liczne próby współpracy przy organizacji takich imprez. Większość tych prób kończyła się albo brakiem jakiegokolwiek zainteresowania ze strony środowiska osób niepełnosprawnych albo osoby próbujące współpracować odczuwały co najmniej chłód ze strony, której chcieli pomóc. Dlatego po iluś kolejnych próbach zapał minął, zrodziła się niechęć a nawet pojawiły się myśli, czy w ogóle ta druga strona chce takiej współpracy. Dlatego, zrażona takim traktowaniem jej wysiłków i nieliczeniem się z jej czasem jaki poświęcała na tego typu próby, zrezygnowała z podejmowania dalszych kontaktów.

Widać zatem, że sprawa jest niezwykle delikatna. Bo rozumiemy, że ze względu na zwiększającą się ilość osób niepełnosprawnych sprawa ich udziału w życiu turystycznym jest coraz bardziej paląca. Ale nie może być tak, że wysiłki osób wychodzącym im naprzeciw będą lekceważone. Bo jeśli nie chce się takiej pomocy to trzeba otwarcie o tym powiedzieć. Wtedy nikt nie będzie "na siłę" nikogo uszczęśliwiać.

Maciej Maśliński zaproponował by na kursach instruktorskich zorganizować specjalne szkolenie przybliżające tematykę pracy z osobami niepełnosprawnymi. Zaproponował aby pierwsze takie szkolenie odbyło się już na CZAKu w Sosnowcu. Należy jednak sprawę potraktować niezwykle delikatnie dlatego, że wprowadzanie takich szkoleń jako obowiązkowych może spowodować brak zainteresowania nimi. A przecież bez tego szkolenia na IK są słabo obsadzane. Najlepszym wyjściem byłoby zorganizowanie takiego szkolenia jako dodatkowego z informacją, iż jest ono przygotowane dla osób interesujących się tą tematyką. Wtedy dowiedzielibyśmy się jakie są prawdziwe potrzeby organizowania takich szkoleń. Prawda jest taka, że osoba mająca pracować z osobami niepełnosprawnymi musi czuć taką potrzebę. Musi tego po prostu chcieć. Bo w przeciwnym razie nic z tego nie wyjdzie. Praca z niepełnosprawnymi jest właściwie jakąś misją. Nie można zatem załatwić tego nakazowo.

Grażyna Orłowska włączając się w dyskusję przytoczyła przykład Komisji Górskiej Turystyki Jeździeckiej, w której organizuje się wiele imprez dla dzieci niepełnosprawnych. Ale działania te czynią właśnie osoby chcące udzielać się w takiej pracy. Dlatego, aby nikogo nie zmuszać do czegoś co nie jest w polu jego zainteresowania, zaproponowała by zebrać osoby chcące wejść w tą tematykę i zorganizować dla nich oddzielne szkolenie. Wtedy jest szansa, że coś po takim szkoleniu pozostanie, że nie skończy się to tylko na szkoleniu.

Kolejnym głosem w tej sprawie była wypowiedź Szymona Bijaka. Uznał on, że szkolenie nowych Instruktorów Krajoznawstwa ds. osób niepełnosprawnych, bo taka sugestia też się pojawiła, niekoniecznie zyskałoby uznanie czy znalazłyby się osoby tym zainteresowane. Lepszym wyjściem jest edukowanie już istniejącej kadry, jednak bez nacisków na obowiązek brania udziału w takich szkoleniach.

Helena Bęben-Jaworska przedstawiła prezentację pt. Zdobywanie wiedzy krajoznawczej poprzez dzieci i młodzież niepełnosprawną w trakcie uprawiania różnych form turystyki. W prezentacji tej pokazała, że warto jest zabiegać o imprezy pomagające w zdobywaniu wiedzy krajoznawczej przez osoby niepełnosprawne umysłowo. Podkreśliła, że sama prowadzi tego typu imprezy i jest świadkiem jak dzieci szybko przyswajają sobie odpowiednio podaną wiedzę. Zwróciła uwagę, że dzieci te są bardzo różne. Jedne są niepełnosprawne umysłowo, drugie są niepełnosprawne fizycznie. I dlatego trzeba przy organizowaniu zajęć dla takich osób brać to pod uwagę. We Wrocławiu organizuje się imprezy tematyczne. Raz uczestnicy przebierają się w stroje z epoki, tak by brać czynny udział w przedstawieniach. Innym razem dzięki pomocy grup miejscowej młodzieży biorą udział w przedsięwzięciach tam odbywających się. Czasami dzieci biorą udział np. w posiedzeniach rady we wrocławskim ratuszu. Ale także czynione są wyjazdy choćby do Centrum Edukacji Ekologicznej Karkonoskiego Parku Narodowego, które jest świetnie przystosowane do tego typu przedsięwzięć. Także wykorzystuje się umieszczane ostatnio w mieście miniatury zabytków. Ma to głównie duże znaczenie dla osób niedowidzących czy niewidomych. Również w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach dzieci niewidome mogą oglądać zgromadzone tam obiekty poprzez dotyk. Od kilku lat organizowane są Olimpiady Krajoznawcze. Mimo początkowych obaw zdobyły one sobie uznanie i dzieci coraz liczniej biorą w nich udział.

Antoni Szczuciński, będąc sam osobą niewidomą, przekazał jak wielkie pragnienie do "wiedzy" mają właśnie takie osoby. Jako Instruktor Harcerstwa zajmował się grupami osób podobnych jemu. Może dlatego łatwiej było mu nawiązać z nimi kontakt. Wiedziały one bowiem, że on czuje tak samo jak oni. Od ponad trzydziestu lat, działając z niewidomymi , wie że inaczej trzeba działać z młodzieżą a zupełnie inaczej z osobami dorosłymi. Wszystkie te doświadczenia zdobyte przez lata pracy przeniósł na grunt PTTK, tak by teraz pomagać osobom z taką samą niepełnosprawnością, by poprzez uczestnictwo w różnych rajdach czy spływach kajakowych, mogli oni realizować się turystycznie. I z tego co nam przedstawił wygląda, że udaje mu się to znakomicie. Kol. Antoni przedstawił także nową metodę przekazywania osobom niewidomym obrazu za pomocą dźwięków. Jest to audiodeskrypcja. Twierdzi, że dzięki tej metodzie jest w stanie zobaczyć nawet to czego nie widzą osoby widzące. Stwierdził, iż ustawiane ostatnio różne makiety, bardzo pomagają osobom niewidomym zobaczyć przedstawiane zabytki. Są nawet specjalne tablice pomagające "dojrzeć" wiele szczegółów. Przyrównuje je do bardzo szczegółowych opisów czynionych dla ludzi zdrowych. Na koniec pokazał nam breloczek wykonany tak, że osoba niewidoma bez problemu może opisać co on przedstawia. I jeszcze jedno, przekazał nam rzecz niezwykle istotną i mającą olbrzymie znaczenie w kontaktach pomiędzy osobami zdrowymi a niepełnosprawnymi. Otóż osoby niepełnosprawne zaufają w o wiele większym stopniu organizatorowi, jeśli jest on także niepełnosprawny. W stosunku do organizatora będącego osobą zdrową będą pozostawać w pewnym dystansie.

Małgorzata Pawłowska przypomniała, że już dawniej w PTTK były prowadzone ciekawe akcje np. "Turystyka dla Wszystkich". Obecnie każdy z krajoznawców powinien lobbować na rzecz krajoznawstwa i turystyki dla wszystkich. Dzięki bowiem takim działaniom można znacząco poprawić jakość życia turystów niepełnosprawnych.

Józef Partyka uznał za konieczne utworzenie podczas CZAKu specjalnej trasy dla osób niepełnosprawnych i w podeszłym wieku. Bo, widać to było w roku obecnym, że część z takich osób, w pewnym momencie pozostawała przy autokarze, tak by nie spowalniać innych. Świadczy to właśnie o tym, że nie zawsze wspólne wycieczki są wskazane. Dzisiaj można skorzystać z wielu udogodnień. Są specjalne samochody ułatwiające komunikacje osobom niepełnosprawnym. I należy to wykorzystać. Trzeba tylko sobie zadać pewne pytanie. Bo przed podjęciem się organizacji takiej trasy musimy wiedzieć czy i ile takich osób będzie na imprezie. A czy zadane wprost pytanie na karcie zgłoszeń: Czy jest Pan/i osobą niepełnosprawną?; nie będzie odebrane jako nietakt. Czy będzie to akceptowane i normalne.

Józef Partyka przedstawił trasy zaproponowane na przyszłoroczny CZAK, który rozpocznie się 21 sierpnia 2012 roku w Sosnowcu. Podał dosyć szczegółowy plan na każdy dzień zlotowy. Podał także, że Forum odbędzie się tym razem po śniadaniu, następnie po obiedzie będzie miała miejsce krótka wycieczka i wieczorem biesiada turystyczna, gdyż dochodziły głosy, że brakuje tego uczestnikom. W programie będzie także wystosowane zaproszenie do wszystkich chętnych by wzięli udział w dyskusji w sprawie turystyki dla osób niepełnosprawnych.

Przewodniczący KK przypomniał także o propozycji kol. Pękali w sprawie zorganizowania Krajoznawczego Zlotu Kresowego. Pomysł ten wywołał duże zainteresowanie. Dlatego postanowiono rozpocząć bardziej konkretne rozmowy mające na celu doprowadzenie do realizacji tego pomysłu. Odbędą się one 26 listopada 2011 roku w Kielcach. Zaproponował by z KK wziął w nich udział Szymon Bijak. A ten wyraził na to zgodę. Czekamy zatem na relację z tych rozmów.

W sprawie koncepcji podręcznika krajoznawstwa zaproponowano powierzyć to zadanie Pawłowi Andersowi (autorowi pomysłu) oraz Krzysztofowi R. Mazurskiemu.

Sprawy współpracy z Oddziałowymi Komisjami Krajoznawczymi wciąż posuwają się do przodu, jednak są to bardzo malutkie kroczki. Niestety wciąż nie możemy przełamać "nieśmiałości" w jednostkach terenowych w nawiązywaniu tych kontaktów. Członkowie KK nie są w stanie odwiedzić wszystkich. Mimo to gdy tylko mają okazje zawsze starają się to czynić. Kol. Alicja Wrzosek była ostatnio w Szczecinie i Elblągu. Kol. Krzysztof Tęcza odwiedził Lwówek Śląski, Kołobrzeg i i spotkał się z działaczami z Koszalina oraz Żar.

Maciej Maśliński zdał krótką relację z uroczystości wręczania nagród na XX Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej w Poznaniu, gdzie oprócz niego był także Krzysztof Tęcza, którego relacja zamieszczona jest na stronie internetowej Przeglądu. Podkreślił on, iż obecna była także kol. Maria Maranda, organizatorka pierwszego Przeglądu. Grażyna Orłowska dodała, że zgłoszone książki trafiły już do naszej biblioteki w Warszawie.

Maciej zdał także relację z sesji na Kalatówkach, na którą został wydelegowany przez KK. Niebawem ukaże się publikacja z tego spotkania.

Prace przy tworzeniu dalszych regionalnych kanonów krajoznawczych wciąż posuwają się do przodu, jednak na razie nie widać efektów w postaci nowych publikacji. Mamy nadzieję, że niebawem ukażą się kolejne pozycje.

Małgorzata Pawłowska i Wojciech Napiórkowski kontynuują wizyty w Regionalnych Pracowniach Krajoznawczych. Tym razem odwiedzili Płock, Łódź i Kalisz. Ujawniły się kłopoty w Szczecinie oraz w Poznaniu gdzie podniesiono kilkunastokrotnie czynsz za najmowany lokal. W związku z kłopotami finansowymi w pracowni w Katowicach KK podjęła jednogłośnie uchwałę wyrażającą zgodę na przesunięcie przekazanych środków finansowych na opłacenie czynszu za zajmowany lokal w miesiącach styczeń-maj. Jednocześnie ustalono termin przyszłorocznego szkolenia kierowników RPK. Odbędzie się ono w dniach 13-15 kwietnia 2012 roku w Kaliszu.

Wyjątkowo, po raz pierwszy, nie wpłynęły od RKIK żadne wnioski o mianowania na wyższe stopnie instruktorskie. Jest to niepokojące. Zatem KK apeluje do RKIK aby rozejrzały się, które z osób z ich terenu spełniają określone regulaminem, wymagania i by przysłały stosowne wnioski. Przecież ludzie ci będą dalej pracować na tym samym terenie, myślimy zatem że Regionalne Kolegia powinny dążyć do powiększania grona IKP czy ZIK.

Szymon Bijak zaproponował by wydać Vademecum Instruktora Krajoznawstwa. Po długiej dyskusji KK przyjęła przedstawioną propozycję i zaproponowała by prace nad tą pozycją prowadził zgłaszający czyli Szymon Bijak. Oczywiście w miarę potrzeb inni członkowie KK będą mu w tym pomagać.

Józef Partyka zdał krótką relację z XV Forum Publicystów Krajoznawczych, którego bazą wypadową była tym razem miejscowość Jaszkowo. Jak zwykle organizatorem Forum był Wielkopolski Klub Publicystów Krajoznawczych z Poznania. W tym roku impreza przebiegła nie tylko sprawnie ale i z wielkim rozmachem. Program był tak bogaty, że ledwo dopinał się czasowo. Obszerną relację z Forum, autorstwa innego uczestnika, Krzysztofa Tęczy, można przeczytać na stronie KK.

Padła także informacja o organizowanej 3 grudnia w COTG w Krakowie sesji krajoznawczej poświęconej Sudetom. Swój referat zaprezentuje w niej przedstawiciel Komisji, Krzysztof Tęcza.

Z kolei 10 grudnia we Wrocławiu odbędzie się kolejne seminarium krajoznawcze z cyklu "Mijające krajobrazy Polski". Jego organizatorem jest Krzysztof R. Mazurski.

Na koniec ustalono jeszcze termin następnych zebrań KK. Odbędą się one: 4 lutego 2012 roku w Warszawie, 13 kwietnia w Kaliszu (podczas szkolenia kierowników RPK) i 22 sierpnia w Sosnowcu (podczas CZAKu).

Ponieważ większość członków KK pozostała na noc w Staniszowie, z samego rana wyruszyli pokonując kilkaset kamiennych stopni prowadzących na Witoszę. Po drodze zwiedzili jaskinie a na szczycie cieszyli się ze wspaniałego widoku jaki rozpościera się tam na Karkonosze. Wszyscy byli, myślę że mogę użyć tego słowa, zauroczeni tym co zobaczyli. A i nawet wykazali się dobrą kondycją. Jedynie prowadzący Krzysztof Tęcza musiał dwukrotnie przemierzyć wspomnianą trasę, gdyż część osób wyjeżdżała wcześniej a część nieco później. Mogli zatem oni sobie dłużej pospać.
Krzysztof Tęcza

zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza


zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza


zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza


zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza


zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza


zdjęcie

Dziewiąte w kadencji zebranie KK w Staniszowie - zdjęcie Krzysztof Tęcza